jtemplate.ru - free extensions for joomla

Głos niemowlęcia

Wczoraj nie było mnie jeszcze na świecie;
Istniałam tylko w myśli Stworzyciela.
A dziś rodzice poczynają dziecię,
Które się mówić do nich tak ośmiela:

„Kochany tato i mamusiu droga!
Dzisiaj największe spełniliście dzieło,
Przedziwną mocą daną wam od Boga:
Dzięki wam życie moje się poczęło.

Daliście zdrową krew waszej dziecinie,
Cóż nad krew droższe może być na ziemi?
Zaś Trójca Święta w tej samej godzinie
Tchnęła mi duszę usty wszechmocnymi.

Dusza z krwią razem już człowieka tworzy;
Jeszcze maleńki jak kruszyna chleba,
Lecz wprost cudowny jest ów klejnot Boży;
Z zachwytem patrzą nań Anieli z nieba.

Dusza potężna, choć krwi jeszcze mało,
Pod sercem mamy jak w cieplarni kwiaty;
Kropla krwi wzrośnie w urodziwe ciało,
Gdyż duch w niej drzemie niezmiernie bogaty!”.

„Kilka dni spałam pod twym sercem, mamo,
A już urosłam – co prawda niewiele.
Choć ciało wzrasta – ja jestem tą samą;
Tyś mi najlepszym w Bogu przyjacielem!

Co dzień mię karmisz krwią własnego ciała,
Choć może nie wiesz, że nosisz mię w sobie...
Za tobą tęskni twa córeczka mała:
Ciesz się, iż zdrowo chowamy się obie.

Bo ja naprawdę jestem już człowiekiem,
Chociaż maleńkim jak mamy piąsteczka.
Szybko urosnę, gdy mię własnym mlekiem
Nakarmisz kiedyś... mam ładne usteczka.

Za rok się będę nimi uśmiechała;
Potem wymówię... a co? – pomyśl sama.
Za krew twojego matczynego ciała
Wypowiem pierwsze słowo... Powiem: MAMA!”.

„Jeszcze nie widzę, gdyż ciemno dokoła,
Oczka w zalążku – powoli urosną...
Lecz mam przy sobie dobrego Anioła,
Który mi śpiewa pieśń z nieba miłosną:

„Jak cię twa matka szczęśliwie urodzi,
Wtedy cię wezmę do świątyni Pana,
Tam dusza we Chrzcie Świętym się odrodzi,
Bo teraz grzechem jeszcze jest skalana.

Otrzymasz wówczas imię świętej Anny,
I Trójca Święta w twej duszy zagości...
Będziesz wyglądać jak wschód słońca ranny,
Pełna pokoju, czaru i jasności.

Ja cię pilnuję, bo wróg czyha skrycie,
Pragnie zrabować jak podły bandyta.
Już szepce matce: „Zniszcz to nowe życie!”
Z wściekłości na mnie i na ciebie zgrzyta”

„Mamusiu, proszę, nie słuchaj czarnego,
Chociażby góry obiecywał złota:
Jam arcydziełem Boga Wszechmocnego...
O, jak kunsztowna jest Pańska robota!”.

„Dotąd słyszałam twego serca bicie,
Najmilsze dziecku, bo miłością stuka!
Od dziś me serce bije znakomicie;
Czyż więc daremna jest mamy nauka?!

Już nie przestanie bić do końca życia,
A bić miłością – mamusiu – ku tobie.
Posłuchasz wkrótce, gdy spocznę w powiciach...
Bije miękkuchno, nie spocznie aż w grobie.

Jak miło wzrastać dziecku w świętym łonie;
Nic to że ciemno i nie widać kwiatów:
Starczy, jak mama wciąż miłością płonie:
Ta od barw lepsza i od aromatów”.

„Rosną mi nóżki maleńkie i ręce;
Cierpliwie czekam, aż całkiem urosną.
Wtedy przyniosę mamusi w podzięce
Z łąk bukiet kwiatów... już na drugą wiosnę.

I do tatusia pospieszy córeczka,
Chwyci za szyję, ucałuje czoło...
Wcześniej mu kosia zaklaszcze z łóżeczka,
Gdyż Bóg mi duszę dał bardzo wesołą”.

„Na rączkach palce rosną mi powoli,
Śmiesznie malutkie – urosną na pewno.
Wkładać do buzi mama nie zezwoli:
„Hanusiu – powie – fe, brzydko, królewno””.

„Rosną mi włosy i rzęsy na oczach,
Jasne jak światło słoneczne w południe.
Już teraz myślę o długich warkoczach...
Będzie wyglądać twa „królewna” cudnie.

Ciekawa jestem, jaką barwę włosów
Masz ty, mamusiu: czy jesteś blondynką?
Jasne też włosy ma Anioł z niebiosów.
Mówił, iż z duszy – to jestem murzynką...

Chciałabym widzieć twarz mojej mamusi,
Kwiatki na łące... podobno są śliczne?
Dziś rzekł mi Anioł, że szatan wciąż kusi:
„Braknie ci chleba dla rodziny licznej!”

Nie bój się, mamo: Bóg się o nas troska,
Jak żadna matka czy ojciec rodziny!
Dziś się pytała o mnie Matka Boska:
„Kiedy wypadną twoje urodziny?”

Ma osobiście przy Chrzcie asystować,
By złożyć w duszy łaskę powołania.
Chce, bym pomogła Jej dusze ratować,
Gdyż wiele piekło co dzień dusz pochłania”.

„Lekarz mamusi rzekł dziś na pociechę:
„Pod sercem pani nowe życie wzrasta”.
Przyjęła słowo z matczynym uśmiechem:
Już pewna dziecka jest teraz niewiasta.

Cieszysz się, mamo, stwierdzeniem lekarza?
Bo ja się cieszę z mego powołania...
Już sobie teraz cicho wyobrażam,
Jak mówisz słodko córce: Moja Ania”.

„Czy mama słyszy bicie mego serca,
Jak równo bije tup, tup, tup... Zdrowe.
Znów szepnął mamie kusiciel morderca:
„Po co ten kłopot bierzesz na swą głowę?”

Pragnie usilnie zgładzić mię przed czasem,
Bo wie, że zastęp dusz wyrwę mu z szponów:
Bóg mi talentów złożył w duszy masę –
Wzorem Tereni – strącę czarta z tronu.

Ciesz się, mamusiu, zdrowa się urodzę.
Będę pociechą dla ciebie i wielu;
Pan szczytne dzieła stawił na mej drodze:
Z nich chwała spłynie na cię, przyjacielu”.

„Anioł mi straszne wieści rzekł tej nocy,
Aż drżę z przestrachu... z pewnością nie kłamie:
Dzisiaj cię matka strąci w kraj sierocy...
Czyż nie żal córki zamordować mamie???

Kto zbawi dusze, które ja mam zbawić?
I kto odpowie za talent stracony?
Czyż ręce, mamo, godzi się w krwi pławić?
Gdzież poza tobą mam szukać obrony?

Moja duszyczka grzechem obarczona.
Z tęsknotą czeka na Chrztu świętą chwilę...
Utracę szczęście, gdy mnie wyrwiesz z łona.
Czyż w serce własne chcesz wbić zbrodni sztylet?

Mamusiu! Daruj! Błagam w Imię Boga:
Odwołaj wyrok... Nie myj rąk jak Piłat...

Nie posłuchała morderczyni sroga:
Dziś w niecny sposób MATKA... mię zabiła”.

***
Królowo Polski! Tobie przyrzekamy
Stanąć na straży życia budzącego:
Krwi niemowlęcej z błotem nie zmieszamy –
Dziatki są kwiatem narodu polskiego!

-Brat Bogumił Marian Adamczyk, pustelnik.